Tydzień Bibliotek 2026 - Turniej Dobbli i Układania Puzzli
Co to był za dzień! Biblioteka na kilka godzin zamieniła się w arenę refleksu, skupienia i planszówkowych emocji!
Za nami wyjątkowe wydarzenie w ramach Tygodnia Bibliotek — Turniej Dobbli oraz Drużynowe Układanie Puzzli. Było trochę stresu, trochę chaosu organizacyjnego, dużo śmiechu… i przede wszystkim fantastyczna atmosfera od początku do końca.
Zaczęliśmy spokojnie — od rozgrzewki przy planszówkach, zapisów, losowania grup i tłumaczenia zasad. Już wtedy było wiadomo, że emocji nie zabraknie. A punktualnie o 16:30 wystartował prawdziwy pojedynek refleksu, spostrzegawczości i szybkości reakcji — czyli Turniej Dobbli!
W fazie grupowej na stołach pojawiły się różne wersje gry:
- zwierzaki,
- Harry Potter,
- kultura.
Każdy uczestnik rozegrał aż 9 pojedynków 1vs1, więc naprawdę było co robić! Niektóre mecze kończyły się błyskawicznie, inne wymagały absolutnego skupienia i sokolego wzroku. W jednej z grup emocje były tak wyrównane, że potrzebna była dodatkowa dogrywka — i wtedy zrobiło się naprawdę gorąco.
Do wielkiego finału awansowali:
Marysia
Aleksandra
Miłosz
A skoro finał, to trzeba było podnieść poziom trudności. Na stół trafił prawdziwy boss wśród Dobbli — wodoodporna edycja, która już niedługo będzie testowana w „Bibliotece na Plaży”. I trzeba przyznać: ten zestaw nie wybacza błędów.
Po emocjonujących finałach:
1 miejsce – Marysia
2 miejsce – Miłosz
3 miejsce – Aleksandra
Ogromne gratulacje dla finalistów i wszystkich uczestników — po tylu pojedynkach refleks był już chyba wyostrzony do granic możliwości!
Po krótkiej przerwie i złapaniu oddechu przyszedł czas na drugą część wydarzenia — Turniej Puzzli.Do rywalizacji stanęło 5 drużyn, a zadanie wcale nie należało do łatwych. Każda ekipa otrzymała identyczny obrazek składający się z 300 elementów przedstawiający… Czytelnię książek (przypadek? Oczywiście, że nie!)
Rywalizacja była zaskakująco zacięta. Najszybsza drużyna ukończyła puzzle w imponujące 53 minuty, a kolejna ekipa potrzebowała zaledwie kilka minut więcej. Emocje przy stołach były ogromne — sortowanie elementów, gorączkowe poszukiwanie brakującego kawałka, które co chwilę w tajemniczy sposób spadały na podłogę albo półki z książkami i klasyczne: „Kto widział ten zielony fragment?!”
Ale chyba najfajniejsze wydarzyło się pod koniec. Gdy już rozstrzygnęła się walka o podium, atmosfera rywalizacji błyskawicznie zamieniła się w prawdziwie drużynową współpracę. Osoby, które ukończyły swoje puzzle szybciej, zaczęły pomagać pozostałym ekipom, żeby każdy mógł zakończyć turniej z gotowym obrazkiem. I właśnie za takie momenty lubimy planszówki najbardziej.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom — młodszym, starszym, rodzinom, znajomym i kibicom. Było fantastycznie obserwować tyle śmiechu, emocji i dobrej energii w bibliotece.
A jedno wiemy na pewno: to zdecydowanie nie był ostatni taki turniej!
RODZINNA EDUKACJA EKOLOGICZNA W BIBLIOTECE
W klimatach dawnej Ustki
15. spotkanie z cyklu „W klimatach dawnej Ustki” poświęcone było życiu w usteckiej parafii. To temat niezwykle bogaty i interesujący, przede wszystkim dzięki Kronice Parafialnej spisanej przez ks. Wiktora Markiewicza. To trzytomowe dzieło, liczące łącznie 671 stron i obejmujące lata 1957–1977, zawiera opisy nie tylko samej parafii, lecz także jej wiernych — ich codzienności, problemów i życia.
Pierwszymi księżmi w powojennej Ustce byli ks. Jan Paweł Mucharski oraz ks. Franciszek Gierzberg (który nie mówił po polsku, co w powojennej Polsce było dość częstym zjawiskiem).
Kolejnymi proboszczami w Ustce byli: o. Włodzimierz Neterowicz (1945–1947), o. Pachomiusz Krużel (1947), o. Adam Narloch (1947–1951), o. Adolf Waluk (1951–1953), ks. Anatol Sałaga (1953–1956), ks. Wiktor Markiewicz (1957–1977), ks. Ryszard Teinert (1977–1992), ks. Paweł Jochaniak (1992–1995) oraz ks. Jan Turkiel (1995–2018).
W 1953 roku proboszczem parafii został ks. Anatol Sałaga, związany z ruchem „księży patriotów”. Był to nurt podporządkowany władzom, co znajdowało odzwierciedlenie w jego kazaniach. Wierni, gdy zaczynał mówić, opuszczali kościół, demonstracyjnie szurając nogami, by powrócić dopiero po zakończeniu kazania. Jak wspomina pani Irena Włodarczyk, w 1956 roku księdza wywieziono „na taczkach”.
27 marca 1957 roku ks. Wiktor Markiewicz, na mocy dekretu Kurii Biskupiej w Gorzowie Wielkopolskim, objął duszpasterstwo parafii w Ustce. Cztery dni później, 31 marca, ks. dziekan uroczyście wprowadził nowego proboszcza i podczas mszy św. o godzinie 11 przedstawił go wiernym. „W słowie swym pierwszym do wiernych powiedział, że przychodzi do nich pełnić posłannictwo Chrystusa, rozprowadzać skarby miłości i Miłosierdzia Bożego"
Dużym wyzwaniem okazało się także pozyskanie pomocy sióstr zakonnych do pracy w parafii — zarówno przy prowadzeniu katechezy, jak i w codziennym funkcjonowaniu kościoła.
„Czas naglił, ale o współpracę z siostrami ubiegały się wszystkie instytucje społeczne: „Jest to przecież okres po paździemikowy. W szpitalach lekarze i chorzy czekają na siostry. Do szkół muszą iść siostry, bo bez ich pomocy nie obejmie się wszystkich godzin religii. Przytułki, sierocińce, domy starców - wołają o siostry. Wszyscy chcą je mieć u siebie. Stąd dają im mieszkania, gaże państwowe, ubezpieczalnie. I słusznie. „Godzien jest robotnik zapłaty swojej". Tak, ale czy Ustkę stać będzie na podobne wynagrodzenie kilku sióstr? Gdy jurastole (łac. iura stolae - prawa stuły, ofiary za udzielanie sakramentów czy pochówki- red.) są tak małe, że nie wystarczają na utrzymanie trzech księży, a stypendiów mszalnych prawie nie ma i są bardzo niskie. Mówiąc po ludzku jest to nieroztropne, a przynajmniej zbyt ryzykowne angażować do pracy jeszcze drugie tyle osób, gdy nie wystarcza na utrzymanie się nam samym -rozważa ks. Markiewicz. -Z takim ładunkiem usposobienia ruszył proboszcz do Krakowa i zadzwonił do furty jednego z klasztorów żeńskich. Przedłożył swą prośbę wobec najwyższej tam władzy. Zaczęły się pertraktacje. Siostry mają mieszkać poza plebanią, mówiono, a jeśli na plebanii - to z oddzielnym wejściem. Wszystkie cztery muszą być ubezpieczone, utrzymanie i pensja dla każdej. Tak, proszę księdza proboszcza, ciągnęła rozmówczyni: - Siostry są dzisiaj w cenie! Zimne poty oblały proboszcza, gdy usłyszał, jak to siostry się dziś cenią. Ale cóż było robić, nie było wyjścia, trzeba było przyjąć podyktowane warunki, tym bardziej że na plebanii gospodyni nie było, a dochodząca siła, co nas w suchy prowiant zaopatrywała i sporządzała obiady, bez wypowiedzenia odeszła.”
„W niecałe trzy godziny po tym wchodzi Matka Generalna w asyście swego sztabu, tj. kilku poważnych Sióstr i powiadamia oczekującego, że prośba została przychylnie potraktowana. Co mają siostry wziąć ze sobą, pyta Matka. Ducha Bożego - odpowiada proboszcz i o jedno jeszcze prosi, by możliwie jak najszybciej przybyły do Ustki, choćby jutro"
1 czerwca 1957 roku do Ustki przybyły krakowskie duchaczki, czyli Siostry Kanoniczki Ducha Świętego de Saxia: przełożona Celestyna Zającówna oraz kucharka Adama Kalita.
Podobne barwne, pełne emocji opisy można znaleźć także przy okazji montażu dzwonów na wieży kościelnej w 1958 roku czy otrzymania kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w 1961 roku.
Równie ciekawa opowieść była jak „Pewna Dziennikarka” wybrała się w lutym dzwony fotografować. Obyło się bez pomocy strażaków ale emocji i adrenaliny było bardzo dużo.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność, przypominamy o przewertowaniu szuflad i szaf w poszukiwaniu zdjęć, które są bezcennym dokumentem życia Ustki i wzbogacają nasze zbiory regionalne.
Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach.
SPOTKANIE AUTORSKIE Z PANEM POETĄ
W ramach XXXII Pomorskiej Wiosny Literackiej 20-24 kwietnia 2026 gościliśmy dzisiaj Pana Poetę.
🤩Kim jest Pan Poeta?
Pan Poeta, Pan Michał, to autor zabawnych, rymowanych książek dla dzieci, które rozbawiają nas treścią, a uczą morałami.
📚 Książki Pana Poety poruszają takie tematy jak:
pomaganie innym, empatia, ekologia, szczerość, minimalizm, oszczędzanie, pocieszanie i wiele innych cennych wartości.
🏃♀️➡️🏃➡️🏃♀️➡️🏃➡️W spotkaniu uczestniczyły dzieci z klasy II Szkoły Podstawowej nr 3 im. gen. Mariusza Zaruskiego w Ustce ❤️
🏣Wszystkie książki autora dostępne są w naszej bibliotece. ZAPRASZAMY !!!😀
Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla Dorosłych
Na kwietniowym spotkaniu DKK dyskutowaliśmy o książce „Jedyna historia” autorstwa Juliana Barnesa. Rozmawialiśmy o tym, czym jest miłość i jakie są jej oblicza na różnych etapach życia. Zastanawialiśmy się, czy duża różnica wieku pomiędzy dwójką kochających się ludzi ma wpływ na powodzenie związku oraz jakie są społecznie akceptowalne granice takiego wiekowego mezaliansu.
Czy związek młodego mężczyzny z kobietą starszą o 29 lat ma szansę na przetrwanie? O tym opowiada „Jedyna historia”, a my zachęcamy do sięgnięcia po książkę.
Tymczasem zabieramy się za kolejną lekturę, a będzie to książka pt. „Krótko i szczęśliwie” autorstwa Agaty Romaniuk, wiosna w naszym klubie upływa więc pod znakiem rozważań nad miłością.
Pozdrawiamy Weronika Głowacka, Kamila Romaniak i Monika Ogrodnik